Miasto pełne reklam
Jestem zdumiony ostatnim wzrostem popularności szkół tańca. Gdy otwieram gazetę to dosłownie atakują mnie coraz to bardziej kolorowe reklamy z wielkimi napisami: "pierwszy taniec, nauka tańca" "kurs tańca weselnego warszawa" czy "kurs tańca dla narzeczonych warszawa". Rozumiem, że wielu ludzi nie potrafi tańczyć, przez co zapotrzebowanie na takie szkoły jest ogromne, irytuje mnie jednak te bombardowanie reklamami. Nie wiem jaką skuteczność mają reklamy głoszące w sobie górnolotne hasła: "pierwszy taniec, nauka tańca" "kurs tańca weselnego warszawa" czy "kurs tańca dla narzeczonych warszawa", wiem jednak, że ja reaguje na nie jak byk na płachtę. Po prostu na sam ich widok nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie można zrobić tego w ładniejszy sposób? Rozumiem, jak ważny jest pierwszy taniec. Nauka tańca to często konieczność przed tym niekiedy najcięższym sprawdzianem w życiu. Rozumiem również, że powstaje coraz to więcej szkół oferujących kurs tańca weselnego. Warszawa jest ogromnym rynkiem, jednak nie dałbym głowy za skuteczność reklam promujących kurs tańca dla narzeczonych. Warszawa zdecydowanie za pełna jest reklam, przez co z pięknego miasta zmienia się w komercyjną kolorową papkę, która nie ma ani duszy ani wyższych wartości. Każdy by się chciał tutaj reklamować, nie zdając sobie często sprawy, że jego reklama może nie mieć żadnego odzewu.
Opienie ludności










